Podobno, jeśli coś może się nie udać – nie uda się na pewno. I na dodatek mówi się, że powinniśmy założyć to na starcie. Mam wątpliwości, czy to jest dobre podejście. Taka czujność musi być bardzo uciążliwa i męcząca. Poza tym od zawsze wiadomo, że nasze myśli przekładają się na fakty i tworzą rzeczywistość.

Pułapka. Jesteśmy zapobiegawczy, bo chcemy uniknąć cierpienia. Czasami wolimy myśleć negatywnie (mimo, że realizacji treści owych myśli nie pragniemy) właśnie po to, żeby przygotować się na najgorsze, uniknąć nieprzyjemnego zaskoczenia, rozczarowania czy nawet bólu.
Nie zdajemy sobie sprawy z niebezpieczeństwa takiego zabiegu. Pomyślane dzieje się. Idealnie byłoby dać życiu przyzwolenie na wyrządzenie nam krzywdy (potencjalnej) i zapomnieć, że to naprawdę może się stać.
W pisaniu negatywnych scenariuszy „na wszelki wypadek” jest jeden minus – one się uwielbiają sprawdzać. Dlatego z czystym sumieniem można je sobie darować.