PORADY ZWIĄZKOWE - POMOC PSYCHOLOGICZNA - ARTYKUŁY I FELIETONY NIE TYLKO O RELACJACH

Spotykasz nieodpowiednich mężczyzn czy to z Tobą jest coś nie tak?

Dlaczego kobietom nie udają się związki? Trafiają na złych facetów, czy to z nimi jest coś nie tak? Obie wersje są prawdopodobne. Może sama zastanawiasz się, jak to właśnie z Tobą jest? Jeśli uda Ci się wykluczyć pierwszą opcję (w końcu źli faceci nie mogli przecież zaludnić całego globu z największym zagęszczeniem w Twojej okolicy), mocno skup się na tej drugiej. Zauważ kilka rzeczy i ogarnij je w sobie zawczasu.

malinowa.tv..

Nie atakuję w tym momencie kobiet ani nie próbuję zrzucać na nie całej odpowiedzialności za damsko-męskie relacje. Zachęcam jedynie do odczytania swoich emocji i wzięcia odpowiedzialności za siebie i swoje zachowania. Moja pierwsza, tak często już powtarzana sugestia – zacznij od siebie. Innymi nie przejmuj się. Jeśli ogarniesz siebie, dalej pójdzie już gładko.

W poprzednim wpisie próbowałam pokazać, dlaczego mężczyźni odchodzą, a dlaczego odchodzą kobiety? Stanęliśmy na tym, że zwykle zaczyna się od zarzutów (wypowiedzianych głośno albo tylko w myślach). Dlaczego one padają? Ponieważ czegoś nam w związku brakuje. No ale jak to się stało, że kiedyś tak bardzo pragnęliśmy być z osobą, co do której teraz mamy tyle niespełnionych oczekiwań? Ona się tak strasznie zmieniła czy to my zaczynamy świrować?

Załóżmy, że spotkałaś wspaniałego mężczyznę, któremu nie masz nic do zarzucenia. Co tak naprawdę kieruje w tym momencie Twoimi oczekiwaniami? Skąd się one biorą? Jak je zaspokoić? I jaka jest przyczyna, jakie jest to drugie dno?

Wiele dobrych związków rozpada się ze względu na lęk i zablokowaną złość kobiety

Ale o co dokładnie chodzi?

  • Boisz się, dlatego zaczynasz tworzyć problemy…

Usłyszałam kiedyś mądre zdanie – „Przeciwieństwem miłości nie jest nienawiść, ale strach”. No może nie sam powierzchowny strach, ale coś głębszego – lęk. W stanie wewnętrznego niepokoju każdy, najbardziej błahy powód będzie dobry, aby podawać szczerość uczuć, starań i wasze wspólne szczęście w wątpliwość.

Czasem partner zawala jakąś sprawę. Wtedy masz powody złościć się czy martwić. Jednak bardzo często nie potrafisz rozróżnić prawdziwego źródła swoich emocji i reagować adekwatnie. Niektóre pochodzą wyłącznie z Twoich obaw. I nie mają pokrycia w rzeczywistości. Tłumisz je tak długo, aż w końcu wybuchają. Drobna sytuacja może stać się czynnikiem spustowym. Słyszysz wtedy z ust otaczających Cię osób – „Z takiego powodu robić problem!?” Tymczasem nikt nie zdaje sobie sprawy, jak długo emocje te były w Tobie gromadzone i nadbudowywane kolejnymi myślami i analizami.

  • Zawsze, kiedy chcesz zarzucić coś partnerowi, zaatakować go (głośno lub w myślach) zastanów się, czy to czasem nie płynie z Ciebie, z Twoich oczekiwań albo lęków? 

Jeszcze raz podkreślam – większość obaw albo roszczeń nie ma realnych podstaw. Istnieją wyłącznie w Twojej głowie. Oczywiście warto też pomyśleć, dlaczego one w ogóle pojawiają się tam?

  • Niezwykle trudno jest też zdać sobie sprawę i przyznać przed samą sobą, że przyczyna całkowicie lub w większej części leży po mojej stronie. I że to znowu we mnie obudziło się coś niepokojącego. Nie w nim.

Może się okazać, że nawet jeśli uświadomisz sobie źródło Twojego niezadowolenia (swoją wewnętrzną niezrealizowaną potrzebę albo poczucie zagrożenia), to prawdopodobnie raz czy dwa razy będziesz potrafiła swoje nieprzystające do sytuacji, nieadekwatne zachowanie zahamować, ale już następnym razem może Ci się to nie udać. Trudno jest siłą woli racjonalnie powstrzymać swoje wewnętrzne impulsy, kiedy w grę wchodzą emocje i obawy.

  • Wielu z nas przypisuje partnerowi negatywne cechy, których on nie ma i (uwaga!) zachowuje się tak, jakby one rzeczywiście istniały, co ostatecznie prowokuje partnera do ich ujawnienia.

Relacja Marty: „Jesteśmy dwa lata po ślubie. Boję się, że fascynacja minie i Arek zakocha się w innej, więc złoszczę się i zasypuję go zarzutami – na przykład, kiedy rozmawia z koleżanką z pracy. On mojego zachowania nie rozumie i też się denerwuje. Pyta, dlaczego mimo, że jest dla mnie taki dobry, ciągle jestem z niego niezadowolona i tworzę problemy. Po pierwsze, czuje się niedoceniony. Po drugie, twierdzi, że go ograniczam. Próbowałam milczeć i „nie robić problemu”. Ale gdy nie mówię mu o swoich obawach, jest jeszcze gorzej. Wtedy zarzuty padają w myślach. Czuję wtedy, że go nienawidzę. Niby rozumiem jego potrzeby, ale chwilę potem pojawia się myślenie – nie mógłby choć raz porzucić tego wszystkiego i zająć się tylko mną? Najgorsze jest to, że zapominamy o tym, jak bardzo pasujemy do siebie i jak wiele nas łączy. Tymczasem wydaje się, że w naszym związku są tylko łzy, nerwy i problemy. Boję się, że w końcu się rozstaniemy”.

Szkoda mi takich par. W ten oto sposób zaprzepaszczamy wiele dobrze rokujących relacji, a nawet te całkiem trwałe.

Mechanizm niszczenia związku obawami rzutowanymi na partnera

Sposób odbierania przez nas rzeczywistości nie jest przypadkowy – projektujemy na otoczenie albo to czego oczekujemy, albo to czego się obawiamy.

Oznacza to, że czasem przypisujemy osobom z otoczenia intencje, które nijak mają się do rzeczywistości (a kobiety są w tym ekspertami). Ale ponieważ nasze nieświadome „tendencje”, projektowane na osoby z otoczenia są przez nas postrzegane bardzo realnie, zaczynamy zachowywać się, jak gdyby w reakcji na nie. Mimo że nawet przez moment nie zaistniały (chyba że w naszej głowie). Następnie, jeśli zachowujemy się względem kogoś w określony sposób, to prowokujemy zachowanie, którego tak bardzo się obawialiśmy. Błędne koło.

Chciałabym, aby każdy z nas zrozumiał najistotniejszą rzecz – to wszystko wypływa z nas, dzieje się przez nas! Otoczenie nie maczało w tym palców. I nikt (zwłaszcza partner) źle dla nas nie chciał. Często sami prowokujemy zdarzenia, których się obawiamy, a z powodu których potem płaczemy.

Na co pozwalamy sobie, kiedy kończy się pierwszy etap związku?

Tak jak pisałam, na początku relacji widzimy w sobie wzajemnie prawie same dobre rzeczy, a jeśli mamy ochotę wyrazić swoje niezadowolenie, to skutecznie się powstrzymujemy albo robimy to bardzo delikatnie. Ale z biegiem czasu zaczynamy dostrzegać niedoskonałości partnera (faktyczne lub wyimaginowane) czy też dopuszczać możliwość bezpośredniego lub zakamuflowanego wyrażenia ich. I zaczyna się!

Zanim złość wybuchnie zwykle jest ukrywana i rozbudowywana w myślach

Najlepiej będzie pokazać to na przykładzie. Początkowo mężczyzna widzi w swojej kobiecie spokój. Jest taka miła i dobra, oboje są szczęśliwi. Potem ona nagle zaczyna go o coś oskarżać, o cokolwiek, np. uważa, że on mało z siebie daje, a sam dużo od niej wymaga, poświęca jej mało czasu itp. Partner na nieprzyjemne zarzuty reaguje zwykle złością, zaskoczeniem, może smutkiem. I jeśli taki stan trwa, to naturalne, że w końcu rzeczywiście mężczyzna zniechęca się. Trudno jest mu dawać z siebie więcej, kiedy słyszy takie zarzuty.

Od czego się zaczęło?

Od negatywnej reakcji jednej ze stron. W tym przypadku to ona zaczęła oskarżać go o coś, czego potrzebowała albo czego się bała, ale z czego świadomie nie zdawała sobie sprawy. Może chwilowo straciła wewnętrzne poczucie bezpieczeństwa. A bojąc się, że ukochany oddala się, zaczęła oskarżać go o brak wszelkich oznak zaangażowania z jego strony – mało czasu poświęca, mało daje z siebie itp.

Czy oskarżała go słusznie?

To zależy. Może jej mężczyzna rzeczywiście zmienił się. A może tak jak już wspomniałam, przypisuje mu po prostu swoje wewnętrzne obawy.

Znam kobiety, które bez przerwy potrzebują odbudowywać swoje poczucie bezpieczeństwa. Stale od nowa nie dowierzają, że mężczyzna jest uczciwy, że jest lojalny, że jego uczucia nie osłabły, że ich związek nie zmierza ku zagładzie itd. To są lęki, którym one same pozwoliły się owładnąć.

Kobieta przestraszona, zalękniona, nie jesteś sobą. Włącza się u niej podejrzliwość, wewnętrzny smutek, a może nawet złość i agresja. W mgnieniu oka tworzy historię, nad którą powieściopisarz myślałby miesiącami. Gratuluję! I współczuję.

Konsekwencje i ponoszone koszty

1. Problemy w związku

Lęk i tłumiona złość prędzej czy później dają o sobie znać. Lepiej, gdyby kobieta szybko zdała sobie sprawę z tego procesu. W przeciwnym razie nieświadome obawy będą przeszkadzały jej w życiu spotkać odpowiedniego partnera i wejść w związek z nim. Albo jeśli już taką relację nawiąże, to będzie ją bez złej woli stale niszczyła.

Co robi z nami tłumienie złości (pod którą zwykle kryje się lęk)?
Zwykle jest tak, że jedna ze stron zakodowała sobie w dzieciństwie, że złość jest nieakceptowana i nauczyła się ją tłumić, aby nie okazywać jej na zewnątrz. (Przy okazji apel do rodziców – dzieciom powinno się pozwalać na okazywanie wszystkich emocji, zamiast stosować się do powiedzenia „nerwy w konserwy”, co nie znaczy, że nie stawiamy młodemu człowiekowi granic).

Gdy ona złości się, nie uświadamiając sobie tego, tłumi tę emocję i zaczyna rzutować (projektować) ją na drugą osobę. Gdyby odczytała swoją złość i skonfrontowała się z nią, mogłaby uświadomić sobie, czym jest spowodowana i konstruktywnie rozwiązać sytuację, zaspokoić potrzebę lub jasno powiedzieć innym, jakie ma oczekiwania itp.

Zamiast osobiście doświadczać emocji złości, widzi ją poza sobą – w nim. Dlatego też zarzuca mu negatywne postawy czy przypisuje złe intencje.

Czasem jest zła, zalękniona lub towarzyszą jej inne nieprzyjemne emocje, ale szczerze sama przed sobą odczytuje to inaczej – to on jest zaniedbujący, złośliwy. Dodatkowo wpędza go w poczucie winy. W końcu partner jest gotowy uwierzyć, że może rzeczywiście coś zaniedbał. Może rzeczywiście powinien być milszy, lepszy, zaradniejszy.

Na skutek podświadomego współgrania partnerów zachodzi empatia negatywna – to mężczyzna ostatecznie doświadcza stłumionych uczuć partnerki.

2. Problemy zdrowotne – zmęczenie o nieznanej przyczynie

Ponieważ nasze uczucie i poplątane emocje walczą w nas podświadomie, to pochłaniają ogrom energii i bardzo wyczerpują. Zmęczenie, bóle głowy, pleców, napięcie w szyi. Na to wszystko skarżą się kobiety (i mężczyźni, choć w dzisiejszym przykładzie stroną oskarżającą i tłumiącą swoje emocje są kobiety).

Trzy sposoby postępowania

1. Możesz nadal winić swojego partnera za wszystkie spotykające Was problemy

A nawet możesz go zostawić. Jednak licz się z tym, że prawdopodobnie i tak powtórzysz ten schemat w związku z kimś innym.

2. Możesz szczerze porozmawiać z partnerem i poprosić go o wyrozumiałość względem Ciebie i dawanie więcej oznak zaangażowania

„Księdze życia kobiety” Joan Borysenko wyczytałam bardzo ciekawy przykład z życia związkowego Rogera i Julii. Otóż Julia oskarżała swojego mężczyznę o wiele rzeczy – o to, że jest pracoholikiem, o to, że nie ma dla niej czasu i wiele, wiele innych. Aż któregoś dnia powiedziała mu o swoich podejrzeniach, co do jego romansu z kierowniczką biura. Była zaskoczona, gdy Roger, wysłuchawszy jej, wybuchnął śmiechem. Okazało się, że on miał podobne podejrzenia względem Julii i jej szefa. Rozmawiając o tym oboje poczuli ulgę.

Ile niestworzonych rzeczy potrafimy wymyślić, iloma zaprzątać sobie głowę (czasem nawet latami), po czym w jednej sekundzie wyjaśnia nam się wszystko, spada napięcie i przychodzi myśl – i po co mi to było? Po co było zamartwiać się?

Oczywiście sytuacja, jaka zaistniała w związku Rogera i Julii, jest może dosyć lekka, nie najtragiczniejsza. Jednak potencjalnie każdy konflikt może prowadzić do wzrostu naszej samoświadomości. Ale to od nas samych zależy. Ludzie, którzy wszystko przemilczeli i stłumili w sobie, zwykle nie idą do przodu. Raczej kończą związki (przy czym wszystko od nowa powtarzają w następnych) albo trwają w nich, dusząc się i wyniszczając wyimaginowanym „drugim, fałszywym wewnętrznym światem”.

3. Możesz też wziąć odpowiedzialność za swoje zachowanie i poszukać pomocy u terapeuty, jeśli nie dajesz rady ogarnąć tego w sobie samodzielnie

Naprawdę warto wziąć się za to i skrócić swój czas błądzenia. Nie czekać aż wybije szambo. Dać sobie szansę, aby jeszcze w życiu nacieszyć się dobrym, zdrowym związkiem w stanie szczęścia i błogości, a w ciągłym poczuciu zagrożenia, zazdrości, lęku o utratę ukochanej osoby i zaczynając stale wszystko od nowa.

 

Wiem, że mężczyźni wielokrotnie rozczarowują nas i zawodzą (stąd między innymi biorą się nasze lęki i czarne scenariusze). Ale uważajmy na to, aby obawy nie pojawiały się, zanim jeszcze partner zdąży w czymkolwiek zawieść.

Nie uprzedzajmy faktów, nie bójmy się na zapas, nie zadręczajmy się myślami i nikogo nie oskarżajmy, dopóki nic złego nie nastąpiło. Wiem, że trudno w to uwierzyć, ale… może tym razem w ogóle nie nastąpi :)

 


Podoba Ci się ten wpis?

Udostępnij go znajomym. A jeśli chcesz otrzymywać powiadomienia o nowych artykułach, zapisz się do NEWSLETTERA.

 


Zenbox.pl